wtorek, 4 grudnia 2012

#2 Micky




Londyn. Kolejny szary ranek , kolejna szara rzeczywistość. Co ranek wybierałaś się na uczelnie by się „edukować” jak to mówi Twoja mama. Jak na końcówkę lata było jeszcze dość ciepło, więc ubrałaś się tylko w zwiewny T-shirt z motywem Myszki Minnie. Uwielbiałaś tą bajkę, a ta koszulka była jedną z twoich ulubionych, zarzuciłaś torbę na ramię i wyszłaś z mieszkania. Po przejściu kilku kroków doszłaś do zatłoczonej Oxford Street. Jak zawsze było pełno ludzi chociaż to dopiero 8 rano! Przepychając się między ludźmi wparowałaś zasapana do najbliższego Starbucksa. „Mała kawa latte powinna od razu postawić mnie na nogi” pomyślałaś. Oczywiście w kawiarni było pełno ludzi. Londyńczycy przepychali się między sobą chcąc jak najszybciej kupić kawę i wyjść. Ty stałaś spokojnie. Nie spieszyło ci się. Gdy nadeszła Twoja kolej, zamówiłaś sobie kawę i z wielkim uśmiechem udałaś się do wyjścia. Wkładając portfel do torebki nie zauważyłaś, że ktoś właśnie popycha drzwi od strony ulicy. Było jedno wielkie bum… i mnóstwo twoich przekleństw.

- Patrz jak łazisz ofiaro! – wrzasnęłaś wściekła. Twoje całe latte rozlało się po Twojej ulubionej koszulce.
- Ups sorry nie chciałem. Naprawdę, ale mogłabyś patrzeć jak chodzisz – usłyszałaś męski głos nad swoją głową. On śmie upominać Ciebie? Przecież to on na ciebie wpadł…
- Ty mi karzesz patrzeć jak chodzę?! – wściekła zadarłaś głowę do góry by zmierzyć się oko w oko ze swoim  pechem. Gdy tylko spojrzałaś w jego brązowe tęczówki zaniemówiłaś…To był…
- Micky – wyszeptałaś mimo woli. Chłopak spojrzał na ciebie zdziwiony.
- Tak jestem Micky. Znasz mnie ? Zresztą nieważne. A ty jesteś ? – lekki uśmiech rozjaśnił mu twarz. W policzkach pojawiły się słodkie dołeczki.
- Mam na imię [T.I]. – podałaś mu rękę, którą natychmiast uchwycił i potrząsnął.
- Miło mi, słuchaj… – jego wzrok powędrował na twoją zmoczoną koszulkę – widzę, że lubisz myszkę Miki – zaśmiał się i sugestywnie poruszył brwiami.
- Nie myszkę Miki, tylko Minnie a to różnica Persons – odparłaś ze śmiechem.
- Au… po nazwisku to nie ładnie. Ale masz rację zasłużyłem sobie. Chodź odkupię ci tą kawe moja mała myszko Minnie. –, objął cię ramieniem na co oblałaś się delikatnym rumieńcem.  

Od tamtej chwili Micky codziennie przynosi Ci Twoją ulubioną kawę. Stałaś się jego małą Minnie. 


Tia… taki krótki… Mam nadzieję, że się podoba :):) Dla Basi, Rox :):)

2 komentarze:

  1. wow, świetnie piszesz *,*
    dołączyłam do Twoich obserwujących, dołączysz do moich? czekam na rewanżyk.
    pozdrawiam, xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz! Dołączyłam do obserwowanych :) Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń